- Darcy Foster,
prosimy do sali 34, sali 34!
Rozszerzyłam
szeroko oczy, a serce podeszło mi do gardła. Oczywiście. Coś musiało pójść nie
tak. Za dobrze mi szło.
- Hej, mała? Nie
denerwuj się. Nic ci to nie da.
Wpatrywałam się
w błękitne oczy Willa, miętoląc kwiecistą spódnicę. Opierał ręce na moich
ramionach, praktycznie wgniatając mnie w podłogę. Nie pomagało to zmniejszyć
stresu.
- Okej. Jak tu
wrócę, masz czekać dokładnie w tym miejscu. - Zaczerpnęłam powietrza, podeszłam
do drzwi i mruknęłam: - Zaraz się porzygam.
Z tym
optymistycznym akcentem nacisnęłam złotą klamkę i otworzyłam drzwi.
Pokój był
urządzony tak, jak cała Akademia Firleya - w stylu barokowym. Pod sufitem
wisiał zachwycający żyrandol, na który od razu zwróciłam uwagę.
- Panno Foster,
nie będę owijał w bawełnę. - Głos należał do starszego, uśmiechającego się
mężczyzny za biurkiem. Za nim stała elegancka kobieta w okularach. Dyrektor
szkoły i jego sekretarka. Pięknie. - Jest pani bardzo utalentowana. Tylko...
nie w tym kierunku, który pani obrała.
Okej, teraz
naprawdę nie wiedziałam, o co chodzi. Jednak nie zrobiłam nic złego?
- Ma pani
niesamowity głos. Już dawno nie słyszałem takiej barwy, skala głosu jest
niemała. Jednak nie możemy pani przyjąć. - Uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Panie Downer,
za pięć minut musimy podać wyniki.
- Już się
streszczam. Widzisz, panno Foster - mówił dyrektor, wstając z fotela. -
Istnieje pewna organizacja. Szkoła, można powiedzieć. Uczy ona, a potem promuje
przyszłe muzyczne gwiazdy. Mam układ z tamtejszym dyrektorem. - Stanął przed
biurkiem i oparł się o nie. - Kiedy znajduję takie perełki jak ty, wysyłam je
do niego. Pytanie tylko, czy ty jesteś zainteresowana?
- Em... -
Przestąpiłam z nogi na nogę.
Nie taki był
plan. Chciałam zawodowo grać na skrzypcach, jak moja mama. A tu facet wyskakuje
mi ze śpiewaniem.
Znaczy, lubiłam
śpiewać. Uważałam nawet, że całkiem dobrze mi idzie. Nigdy tylko nie myślałam,
że chcę w ten sposób zarabiać na życie.
- Muszę wybierać
teraz? - Niepewnie popatrzyłam na sympatyczną twarz pana Downera.
- Och, nie! -
Zaśmiał się. - Emmo, mogłabyś dać pannie Foster ulotkę informacyjną?
Sekretarka
wyjęła ze swojej teczki kartkę i podała mi ją. Nawet nie patrząc na papier,
złożyłam go w kostkę i schowałam do kieszeni spódnicy.
- Ekhem,
dziękuję. Odezwę się za kilka dni, dobrze?
- Nie ma
problemu. Wyjaśnię ci wszystko, jeśli się zdecydujesz.
Pożegnałam się i
z szybko bijącym sercem wyszłam z sali.
Podobało się? ^.^ Wydaje mi się, że dalsze rozdziały są fajniejsze, ale ocenicie to sami c: Zachęcam do komentowania!
HappyPotato